little girl

.

Opublikowany w bubu, nic, zle przez faairy w dniu kwiecień 23, 2009

każdego dnia coraz bardziej boję się dzwonić do domu. boję się usłyszeć jedną z najtragiczniejszych informacji. i pierwszy raz bezsilność przerosła wszystkich. jednocześnie.

próbuję się ratować. wychodzę z siebie. uciekam. do parku. do tramwaju. idę do domu najdłuższą z możliwych dróg. żeby tylko nie myśleć. żeby MUSIEĆ się jakoś trzymać. w domu jestem już tylko w kawałkach. zamykam się. sama. załamana. zdruzgotana.

the saddest song

Opublikowany w myself, nic przez faairy w dniu kwiecień 11, 2008

albo zrobisz coś z naszym życiem, albo ja odchodzę

iluzjoniści

Opublikowany w nic przez faairy w dniu kwiecień 10, 2008

masa zaległości i obowiązków, jakie nade mną ciążą, sprawia, że ochota na zrobienie czegokolwiek gwałtownie się zmniejsza. spotęgowany strach i poczucie niepewności paraliżują najbardziej i nie umiem przed nimi uciec. i moje życie, którego nie ma, które przeciekło przez palce i wsiąkało w podłodze, a ja nic, nic, nic nie umiałam z tym zrobić.

przedkładając coś nad coś bądź kogoś ponad kogoś łatwo pozbawić kogoś poczucia bezpieczeństwa i jakby chwilowego szczęścia. zatem: dokonało się, dokonuje.

marzenia też mogą ciążyć. mimo swej ulotności, zajść głęboko za skórę, niedelikatnie kłuć wrażliwe części ciebie i uderzać energicznie o połączenia nerwowe, o całe miliony połączeń nerwowych. łatwo jest wtedy nie spać kilka dni, tygodni, łatwo nie widzieć, że wkraczasz w sam środek wielkiej dziury, jaka pojawia się przed tobą i pochłania cię w zupełności. tam nie ma powietrza i ani najcieńszej, najniklejszej strugi światła. wychodzisz, gdy zaśniesz i wydaje ci się, że to wszystko to ułuda, iluzja. poddajesz ten świat deziluzji, a on, jak na złość, bardzo głośno tupie, chodząc po podłodze sąsiada, o którym nie miałeś pojęcia. nie próbuj nawet, nie zaprzyjaźnicie się.

bardzo dużo ciszy

Opublikowany w nic, wwa przez faairy w dniu kwiecień 6, 2008

ostatnio czuję przeszywający ból w okolicy prawej części mnie. i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że kiedyś nie dam rady znieść tego bólu. bardzo ładnie i uprzejmie mnie o tym uprzedzono.

mając przed oczami migawki chwil nieopisanych i nieopisywalnych, dreptałam tamtędy. dwa różne światy potrafią się nieraz złączyć w jedną spójną całość pełną rys i zadrapań w ciągu ułamków sekund.

lubię czuć, jak wiatr delikatnie głaszcze moją twarz, rozwiewa mi włosy i sprawia, że wszystko na chwilę znika. jestem w nieokreślonym czasem i przestrzenią tutaj, którego już dzisiaj nie ma. serce bije mi troszkę szybciej, źrenice się rozszerzają i oczy są wyraźnie zielone. lubię mieć wtedy spory zapas ciszy i dużo dużo przestrzeni. od czasu do czasu słyszeć tylko szum jeziora.

głowę położę na poduszce, przechylając ją lekko w lewą stronę. nogi w czwóreczkę, której nie trzeba rozumieć. wstanę wczesnym rankiem, żeby wrócić do miejsca, w którym nie może być już gorzej. pokruszę się od razu, pewnie rozwieje mnie wiatr i odtąd będzie dużo ciszy. bardzo dużo ciszy.

Opublikowany w nic przez faairy w dniu luty 24, 2008

czy dzięki przeczytaniu książki o sztuce istnienia nauczę się żyć?

chciałabym

.

Opublikowany w nic przez faairy w dniu grudzień 29, 2007

nie wiem, jak to zabrzmi, ale..

słów mi brak. litery stoją osobno

stykówki

Opublikowany w bubu, myself, nic, wrr, wwa przez faairy w dniu grudzień 4, 2007

z tyłu głowy odczuwam niemiłosierny ból. jakby siedział tam jakiś mały wyrzut sumienia i stale dawał o sobie znać. ale wyrzutu nie ma. jest tylko nieprzeczytana odyseja, mitologia, jest niezaliczone kolokwium, dwa niezaliczone kolokwia, nieopracowany temat i zakichana warszawa, która próbuje mnie wykończyć od pierwszego kroku, gdy tylko tu wracam. i może to dziwne, że gdy wychodzisz bez słowa i nie ma z tobą kontaktu, martwię się nie tylko ja. brak świadomości istnienia kogoś, na kogo się czeka, jest traumatycznym przeżyciem. podobnym do bezsennej nocy w czteropokojowym mieszkaniu. jesteś tu sam jak palec, a nawet jeszcze bardziej samotny. dużo bardziej. śmieszne jest to, że przy życiu mogą utrzymać człowieka sms-y. te kilkadziesiąt znaków na małym wyświetlaczu to substytut realnej rzeczywistości. kiedy ona cię przeraża, kiedy zabiera ci oddech, w sms-ach znajdziesz tego całe mnóstwo.

razem z wygodnym miękkim łóżkiem i czerwonym niewypitym winem.

kumulacja

Opublikowany w bubu, nic przez faairy w dniu sierpień 2, 2007

Nie cierpię “kumulacji szczęścia” . Nie dość, że w najgorszym momencie miałam telefon z łodzi w sprawie przyjęcia mnie na dziennikarstwo, że nie dotarło do mnie, o czym rozmawiałam z panią z dziekanatu i tak beztrosko z tego zrezygnowałam, że do tego całe popołudnie zagryzałam się myślą, że to życiowy błąd, że oszukałam w najokropniejszy sposób jedną z najbliższych osób, to w dodatku rozpadła się szczęśliwa 10. I powiedzcie mi, że to nie jest niechciane “szczęście”, fantastyczne zbiegi okoliczności, bynajmniej nie-łagodzących. Dzisiaj wszystko było szaro-szare i będzie przez najbliższe kilka dni. Nie lubię być oszukiwana, szczególnie przez osoby, którzy są podobno przyjaciółmi. Podobno…

Dość ciężko jest siedzieć w zimnych, pustych czterech ścianach z uchylonym oknem i zgaszonym światłem i głową pękającą od nadmiaru negatywnych wrażeń. Chusteczki higieniczne dziś okazały się najlepszymi przyjaciółkami. I jeszcze Preisner i jego muzyka, w której można utopić wszystko i o każdej porze.

Wyjaśniło się. Don Thomas Ch. będzie obchodził swe huczne, powiedzmy, że 18. urodziny beze mnie. A mogło być taaak… Czas przeszły.

Adieu.

początki, końce i inne takie

Opublikowany w nic przez faairy w dniu maj 21, 2007

początek czegoś nowego. mam teraz wiele czasu, by zacząć wiele rzeczy od nowa, by wiele poukładać, poskładać, poupychać, powypominać i pozapominać. wolny czas i perspektywa braku obowiązków sprawia, ze czuję się nieswojo. szybko sie przyzwyczaję. póki co tracę całe dnie na niczym, układając jedynie wizję własnej przyszłości. muszę to wszystko zaplanować, rozplanować i od października zacząć nowe życie.