WZZ 0410
1 lipca, 22:40, 21 minut opóźnienia. samolot linii wizz air przyleciał. rozpieprzył mi trochę mój świat. i odleciał. przez rok nie zmienił się numer lotu, czas odlotu, czas przylotu, opóźnienia pewnie też zostały te same.
nic się nie zmieniło. o 19 czułam się tak samo, jak rok temu. zimne ręce, zimne serce. smutek w normie. tylko wtedy było mi strasznie ciężko. dzisiaj jest dużo ciężej. z katastrofy lotniczej rzadko kiedy ktokolwiek wychodzi bez szwanku. o ile wychodzi. ja wyszłam. ale nie da się mnie pozbierać.
została mi garstka nienawiści do lotniska, awersja do londynu i reakcja alergiczna na widok i dźwięk lecącego samolotu. bo kiedy leci, ze mnie wylewają się łzy. stale i niezmiennie.
wiedziałam, że nie chcę dotrzeć na to lotnisko.