anty
Mama mnie nie rozumie. nie dziwię się jej, gdyż ja też mam z tym niemałe problemy. ale moja aktualna sytuacja życiowa, moje zajęcie numer jeden mi nie pasuje. to nie są fotografie pełne emocji, to nie są twarze z wyrysowanymi charakterami, to nie są wykrystalizowane marzenia. to tysiące stron, to setki niepraktycznych informacji, to masa godzin, spędzonych w bibliotekach.
moje oczy nie wytrzymają tej sesji. płaczę częściej niż zwykle.
jeszcze.
mam ochotę wykrzyczeć to, co zalega między mymi żebrami. wyrzucić z siebie całą nienawiść i zapomnieć. przeszłość wraca. jak mam się tego pozbyć, gdzie usunąć. co mam zrobić ze sobą.
nie lubię sytuacji, w których jeden mały znak, jedna cyfra na skrawku papieru, potrafi zmienić całe moje życie. gdy uświadamia mi, jak daleka droga przede mną, jak trudno będzie dotrzeć do marzeń i szczęścia. w tym małym pokoju mieści się wiele tajemnic. zazwyczaj układam je pod szafą, bo tylko tam nikomu nie przeszkadzają.
nienawidzę siebie tak bardzo. dzieląc się sobą, należy pamiętać, by dawać te lepsze części. tego właśnie się boję, że nie będę umiała przemilczeć siebie w wersji prim.
Wielki Dramat. akcja toczy się w Warszawie na linii Ursynów-Krakowskie Przedmieście. trwa cztery tygodnie. w rolach głównych: ja, ja, ja.
wróć wreszcie…
PS. duszę się. na samo wspomnienie, duszę… siebie i swoją duszę.