ocean
jest mi tak źle, że nie umiem tego opisać. moje słowa wypełniają ostatnio jedynie szczeliny w ppękanych ścianach i suficie, w przestrzeniach między płytkami parkietu i szczelinach okiennych. przeszukuję zakamarki wczoraj, żeby dokopać się do usmiechów i małych wzruszeń, których mi brak. czuję, że to wszystko przecieka mi przez palce. mówię głośno, co jest nie tak, mówię o planach, których nie umem zrealizować.
mam za mało słońca i słów. nie chcę kolejnej książki, wolę człowieka.
zostaw komentarz