little girl

2:26

Opublikowany w Uncategorized przez faairy w dniu styczeń 31, 2008

o tej porze mam ochotę jedynie na słuchanie stukającego o parapet deszczu, stevena kleina, madonnę i Mru.

glory box

Opublikowany w Uncategorized przez faairy w dniu styczeń 30, 2008

dziś staram się być, ale w ogóle mi nie wychodzi. błąkam się między bólem głowy a kolejnym dźwiękiem, wyściełającym moje ucho. takie małe nieistnienie w samym środku tygodnia. a gdyby trzeba to było sensownie wytłumaczyć, chyba też by się nie udało. półsłowa i półmilczenia wplecione w moje włosy przeniknęły gdzieś głębiej i bardzo mnie bolą.

give me a reason… perspektywa ferii mnie przeraża i zasmuca. wymarzyły mi się zupełnie inne, realnie energetyczne, a tymczasem, żeby dostać tej energii, choć odrobinę, jestem zmuszona do podłączenia się do kabelka. i to naprawdę już mnie nie bawi.

cautionary tale

Opublikowany w Uncategorized przez faairy w dniu styczeń 29, 2008

pomiędzy ja a oni jest bardzo szeroka przestrzeń z milionem głębokich rys, których nie da się niczym zamaskować, ani nawet udać, że ich nie ma. z dnia na dzień żyję tym, co znajdę pod nogami na trasie ursynów-centrum. jadąc autobusem, zawsze siadam tyłem do kierunku jazdy, bo mam tę chorobliwą tendencję do patrzenia w tył, do nieuzasadnionego oglądania się za siebie.

moze się wydawać, że wszystko jest w multikolorze, do tego supersłodkie i wymarzone. w y d a w a ć . 

daję się oswoić nie tym, którym powinnam. efektem czego między pozornie radosnymi długimi godzinami jest dużo ciszy. ty się chowasz i myślisz, że jest dobrze. a wcale nie jest. ale ty masz swój świat. i ja już nie chcę go znać, ale mnie zmuszasz. może nie do końca świadomie. zrobię trzy kroki w tył i będzie lepiej.

sens roztopił się z resztkami zimy.

wrócę nie wiadomo po co. nie wiadomo do kogo. nie wiadomo kiedy i na jak długo. i już teraz wcale mnie to nie cieszy.

Opublikowany w Uncategorized przez faairy w dniu styczeń 23, 2008

dzisiaj mogę dodać jeszcze tyle:

po co przedłużać niepotrzebną mękę żołądków, upominających się o swoje wątpliwe prawa, zbyteczny wysiłek płuc, zużywających nienależne im powietrze, daremne bicie serc, pełnych próżnego żalu. po co przyzwalać na istnienie, które nie służy żadnemu godnemu celowi, a tylko hołduje nieładowi przemiany materii, nieustannemu krążeniu nadziei i rozpaczy, i pod żadnym względem, przenośnym ani dosłownym, nie spełnia wymogów schludności.

ech pech

Opublikowany w Uncategorized przez faairy w dniu styczeń 22, 2008

na pytanie co u Ciebie? mogę udzielić tylko jednej odpowiedzi

u mnie jest dziwnie. czuję się jakby włożono mnie nie w tą rzeczywistość. po pierwsze stale tęsknie, moje male szczęście jest kilka tysięcy kilometrów stąd. moje mniejsze szczęścia kończą się nim jeszcze zdążą w pełni zaistnieć.
tonę w książkach i mam wrażenie, że w końcu się utopię. kawa, herbata, książka, druga kawa, druga herbata, ta sama książka, trzecia kawa, trzecia herbata, …
chmury wiszą nisko, tuż nad moja głową. kiedy staję  na palcach, opadają mi na nos. ciężko mi wtedy oddychać, nie mówiąc o zrobieniu czegokolwiek.
moja motywacja ulotniła się szczelinami w oknach. i nie ma, nie ma jej nigdzie. moja wytrwałość, wiara w siebie to stany tak dalekie, że zdaje się, iż miały miejsce w prehistorii.
a o 3 w nocy próba włamania do mieszkania. i stoisz z duszą na ramieniu, nie wiedząc, czy policja zdąży.
to wszystko łącznie jest smutne i przytłaczające. i boję się pustych pokoi i wszystkich nieoswojonych dźwięków.

ps. jestem całkiem nie-na-żarty załamana.

Opublikowany w Uncategorized przez faairy w dniu styczeń 20, 2008

a może jak zamknę oczy, to okaże się, że mnie nie ma? a razem ze mną znikną wszystkie kłopoty i nawet najbeznadziejniejsza bezradność

*

Opublikowany w Uncategorized przez faairy w dniu styczeń 18, 2008

gdyby można mnie było zamknąć w melodii, ułożyć na pięciolinii, byłabym tylko dźwiękiem fortepianu. dźwiękiem cudownym i niezapomnianym. szczególnie szczególnym, pasującym do tu i teraz. można byłoby mnie ułożyć między ciepłym światłem małych świeczek a każdą myślą, małą tęsknotą i jeszcze większym bólem.

a myśli o tej porze są szczególnie piękne.

hist

Opublikowany w Uncategorized przez faairy w dniu styczeń 16, 2008

dzielę się na trzy etapy w ciągu dnia:

  1. jest we mnie mnóstwo energii, mogę zrobić wszystko i nawet 40-minutowy spacer przed właściwą częścią dnia nie jest problemem
  2. energia ze mnie ulatuje, bo to Wszystko mnie przerasta, bo biblioteka, to miejsce zbyt zimne dla mnie, zbyt tłoczne, za dużo tam metalu i szarości, niejasnych półmroków
  3. ta na wyłączność.

widać zatem, że nie ma mnie a jesteśmy my. gdyby tak dodać wszystkie inne, niezbędne do opisu postaci, okazałoby się, że zupełnie nie wiadomo, o co w tym wszystkim chodzi. o co chodzi w niej. śmiesznie małej, mieszczącej się na dłoni. kulącej się najmocniej, jak potrafi, żeby tylko nie rozbić bunkru ciszy, który ją ogranicza.

sensubrak.

Opublikowany w eee przez faairy w dniu styczeń 14, 2008

wszystkie te nieprzespane noce, wypłakane łzy i spuchnięte oczy, kie
dyś wam podliczę. i wystawię bardzo wysoki rachunek.

narazie mogę być sama z tą nienośną ciszą, która brzmi w moich uszach, przecięła kanały z powietrzem i połączenia nerwowe. jestem miliardem pojedynczych komórek. jestem… a może mnie w ogóle nie ma?

ps. to pewnie idiotyczne, że, kiedy jest mi źle, bardzo źle, a nawet gorzej, próbuję zmarznąć możliwie jak najbardziej, żeby skupić się tylko na tym nieznośnym zimnie?

niesenność.

Opublikowany w eee, myself, wrr przez faairy w dniu styczeń 14, 2008

4:05 nie śpię. przewracam się z boku na bok – nic. myślę – nic. słucham radia – nic. nie myślę – nic. czytam – nic. patrzę w sufit – nic. piszę – nic. zamykam oczy – nic. nic. nic. słucham ciszy – nic. modlę się nawet i też nic. został mi tylko fortepian.

no tak, wczoraj zasnęłam po 5:30.

 update:

5:00 – jedyny jako tako pozytywny skutek bezsenności to zgłębianie tajników genetyki molekularnej, projektu poznania ludzkiego genomu, retrotranspozonów, wpatrywanie się w heliksę DNA z niewyjaśnionym zachwytem i zainteresowaniem. szkoda, że trochę za późno.. ale jeszcze kiedyś. kiedyś.