little girl

wczoraj

Opublikowany w Uncategorized przez faairy w dniu wrzesień 30, 2007

Na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej stoi bank. Wysiadam z metra, pędzę do tego miejsca. Prawdopodobnie mijam ludzi, ale ich nie widzę. Kiedy już jestem na miejscu, okazuje się, że czekają na mnie szeroko rozłożone ramiona. Idę z tymi ramionami do Parku Saskiego po drugiej stronie ulicy. Jest ciemno, zimno, pusto. Dużo pustych ławek. Idziemy dalej i grają Mendelsona. He he. Potem jest 1,5 godziny ciszy i trochę nie-do-końca-prawdziwych słów. Przechodzimy obok Teatru Narodowego, hotelu i czegoś tam. Rozmawiamy i prawdopodobnie powinno być fajnie. Ale gdy tylko widzę metro, znikam. Chociaż raz. A potem… okazuje się, że nie-do-końca-prawdziwe słowa były… w zasadzie ich nie było. Znowu mam ciszę. Przecieka mi przez palce i wypełnia każdą wolną półkę w moim nowym pokoju.

Potem czekam na taksówkę z lotniska. Wybija północ i jest. Trzeba to wszystko ogarnąć, coś zrobić, podać, porozmawiać. Trzeba dokleić murowany uśmiech, bo gipsowy już nie wystarcza. Trzeba posłać łóżko i oddelegować wszystkich na swoje miejsca. Układamy podusie, poprawiamy kołderki i wstajemy o 5 rano. Czas się troche przesuwa i 6:30 to jednak za późno. Mówimy sobie “cześć” i nie widzimy się przez kilka lat.

A w międzyczasie nie mam czasu myśleć. Robię herbatę, zaklejam ranę, która się nie zagoi.

mhmmm

Opublikowany w Uncategorized przez faairy w dniu wrzesień 29, 2007

miało być, kurwa, bardziej kolorowo.

nowości

Opublikowany w Uncategorized przez faairy w dniu wrzesień 28, 2007

Dziś powiedziano mi, że będzie ciężko. I uparcie w to nie wierzę. Idę podziemnym przejściem i znów słyszę skrzypce. Ciarki przebiegają mi po plecach i świat nie istnieje. Niechcący zahaczam o wystawę Dragana i jestem wniebowzięta. Mam tutaj wszystko. Oprócz przyjaciół rozbieganych po świecie z własnym wysokim ego w kieszeniach.

wuwu

Opublikowany w bubu, wwa przez faairy w dniu wrzesień 23, 2007

Tak w wielkim skrócie :

weź, tragicznie się czuję. nie chcę jechać. boję się. 

poniedziałek, 24 września, 8:35. c’est la vie, mała. adieu.

PS. naprawdę dużo chciałoby się powiedzieć. a wychodzi tylko - do zobaczenia, byle jak najszybciej.

dziura

Opublikowany w bubu, wwa przez faairy w dniu wrzesień 17, 2007

Wyjmuję kolejne kartony i pakuję w nie swoje rzeczy. Pakuję siebie w tekturowe kartony, wkładam w pociąg i po pięciu godzinach jestem innym człowiekiem. Zagubionym i nie mającym własnego miejsca. Nawet nie mam pojęcia, czy, gdy wyjdę, wrócę. Nie wiem, co spotkam za zakrętem. Nie chcę tego wszystkiego. Nie chcę tych wszystkich ulic, tramwajów, kolejek i metra. Nie, nie, nie…
Do tego wiem, ze to nie To. To nie jest spełnienie marzeń, to nie jest wymarzony Kraków, z którego zrezygnowałam. To nie jest będący tuż obok wzrok, którego nigdy nie zapomnę..

Opublikowany w Uncategorized przez faairy w dniu wrzesień 9, 2007

okazuje się, że setki kubków zielonej herbaty i tabliczki czekolady nie zawsze pomagają…

A new life coming soon

Opublikowany w bubu, eee, wwa, zle przez faairy w dniu wrzesień 2, 2007

Ciężko mi uwierzyć, że za niespełna trzy tygodnie zaczyna się nowe życie. Im bliżej jest ten moment, tym mniej go chcę. Ciężko jest zaczynać wszystko od nowa, nie mając dla siebie ani odrobiny powietrza. Próżnia otoczyła mnie zbyt szczelnie. Nie ma tu ani ociupinki powietrza. Przez to też swoje pasje odłożyłam na najgłębsze dno szuflady. Obym się tam jeszcze dokopała. Zepsuło się coś bardzo ważnego, najważniejszego. Obawiam się, że mogę już nie naprawić. Żeby podarowano mi trzy miesiące, jedynie trzy miesiące w ciągu tych czterech lat. To byłby szczyt szczęścia. Od jutra staram się. O wiele, o bardzo wiele…

She’s bad and she knows, i think, that she knows..

Skoro okazuje się, że niespełna dwie godziny snu mi wystarczają, to chyba początek objawów tak zwanej bezsenności..
Pierwsza część rzeczy jedzie dziś. Adieu.