little girl

mish-mash

Opublikowany w bubu, eee, myself, zle przez faairy w dniu sierpień 7, 2007

Ostatnio moje życie przybrało formę mish-mashu, nie-artystycznego nieładu i nie wiem już kto jest kim, ani nawet co jest czym. Budzę się rano widzę lub nie widzę słońca za oknem, a do tego zawsze mam chmury. Mam dużo chmur – starczyłoby na niejedną kołdrę i niejedną poduszkę. Może to faktycznie jakieś wyjście, taka ucieczka, oczywiście pozorna. Mam dość tego-wszystkiego i przez to zabieram się za wszystko, co nie wiąże się ze mną, przeglądam kolorowe gazety z mnóstwem uśmiechniętych ludzi, pustych nastolatek, slicznych modelek, szczęśliwych aktorek, nieszczęśliwych singielek i nie umiem znaleźć się ani fragmentu siebie. Czasem mam wrażenie, że mam w sobie kawałki tych wszystkich osób, że jestem takim kolażem osobowości, a czasem z kolei, wydaje mi się, że nie ma mnie w ogóle. Jestem pod względem fizycznym, jako jedno ciało, para rąk i nóg, jedna głowa, ale to wszystko. Nie ma w tym wszystkim Mnie. Zalewam te nieprzyjemne wątki mego życia hektolitrami herbaty, zagłuszam muzyką, uciekam od tego na kilkugodzinne spacery, bo myślę, że to może pomoże, może zapomnę o tym, o nich, o nim, o sobie. Ale ta zabawa zwana życiem jest troszkę cięższa, trudniejsza. Okazuje się, że tu jeden plus jeden nieraz równa się trzy, a dwa plus osiem równa się dwa plus sześć. I weź się z tym zgódź, i zrozum, że tak ma być i wmów sobie, że jesteś szczęśliwym człowiekiem. Te ciemne strony, dni, tygodnie rozjaśniam mnóstwem jasnych kartek z gazet, zapisków na najjaśniejszych papierkach, a nawet jasnymi, waniliowymi lodami. Mam dół, dolinę, kanion. Nie wiem, czy się wygrzebię, bo już teraz nic-nie-ma-sensu. Ostatnio życzę każdemu, żeby rozwijał swe pasje, bo one wyznaczają sens, gdy wszystko go traci, a sama nie umiem sobie tego życzyć, nie umiem zrozumieć i wcielić w życie. Mam wrażenie, że pcham się w moje pasje na siłę. Dlatego kartki leżą czyste, ołówki są nieużywane, kilobajty czekają, aparat ma wakacje, a cienie, kredki, błyszczyki lądują na samym dnie szafy. Nie tak miało być, miało być do przodu, coraz lepiej, łatwiej, a jest pusto. I mam alergię na ludzi, nawet tych najbliższych.

Dodaj komentarz